2014/08/16

Close as stangers



Idealnie pasuje do mojej sytuacji

Cześć.
Od poprzedniego posta mięło sporo czasu. Chciałam napisać coś wcześniej jednak niespodziewanie pojechałam do dziadków, gdzie miałam słaby dostęp do internetu.

To już 1134 dzień. Kolejny dzień gdy Jego nie ma blisko mnie. Niby wszystko jest takie jak było kiedyś, ale ja tak tego nie widzę. Ktoś może powiedzieć" Nikola skończ gadać głupoty, kochacie się i ufacie sobie, a to jest przecież najważniejsze. Czego ty jeszcze chcesz?" Bliskości. Tego właśnie chce.
Dzwonimy do siebie wtedy gdy któreś z nas ma urodziny. Po za tymi datami nigdy nie rozmawiamy przez telefon - wiem to jest dziwne, ale nie chcę słuchać jego głosu. Wystarczy mi "cześć" i już do końca rozmowy nie mogę zapanować nad łzami. Piszemy prawie codziennie chociaż to i tak nie to samo. Są takie chwilę gdy w naszym życiu dzieje się coś złego czy nieprzyjemnego. Wtedy oczekujemy wsparcia, tego że bliska nam osoba nas wysłucha i w jakiś sposób spróbuje nam pomóc. I w tym momencie pojawia się problem. Do kogo mam się zwrócić skoro tak na prawdę nie mam nikogo bliskiego, a on nie jest już blisko. Nie mogę już liczyć na to, że zjawi się o każdej porze dnia a ja znów będę mogła poczuć przyjemny zapach jego perfum i ramiona, w których czułam się bezpieczna. Cały czas żyje z przekonaniem, że za kilka dni, tygodni czy miesięcy on wróci. Już na zawsze. Z każdym dniem tęsknie jeszcze bardziej, ale coraz częściej zastanawiam się nad zakończeniem tego wszystkiego. Może właśnie tak musi być?

Tęsknota wykańcza. Zdecydowanie